Kontrowersyjny wyrok zapadł w sprawie hakera oskarżonego o złamanie zabezpieczeń przy użyciu SQL Injection. Sąd orzekł, że zabezpieczeń nie było.
Niestety – sąd się pomylił i mam nadzieję, że zostanie to naprawione. Przykłady ze świata IT trzeba tłumaczyć zawsze na świat bardziej zrozumiały dla zwykłych ludzi. Tak więc przeniosę przypadek hakera i witryny WWW na przypadek samochodu:
Haker – nazwijmy go teraz złodziejem – złodziej używając łomu (SQL Injection) ukradł samochód i umówił się z właścicielem że go naprawi poprzez wstawienie pancernych szyb. Sąd orzeka – że złodziej jest niewinny ponieważ właściciel powinien był wcześniej wstawić pancerne szyby w swoim samochodzie.
Nie zgadzam z takim stawianiem sprawy bezpieczeństwa witryn WWW i protestuję.
Witam,
Prowadząc samemu księgowość swojej firmy uczę się odrzucać wszystko co sensowne i wykonywać czynności całkiem nielogiczne. Na przykład. Zatrudniam pracownika na pełen etat – bo chcę jak najprościej. Płacę wynagrodzenie minimalne – 1126zł brutto i od razu trafiam na pierwszy nonsens. 1126zł brutto to wcale nie jest brutto, gdyż z mojego punktu widzenia muszę zapłacić 1335zł – i to jest z mojego punktu widzenia brutto. Pracownik dostanie z tego netto jakieś 850zł – i to jest prawdziwe netto. Proponuję więc wprowadzić dwa brutto – brutto1 i brutto2 które będą bardziej opisywać to co rzeczywiście zachodzi w operacjach finansowych, a to co się nazywa w polskim slangu zusowo-podatkowym “wynagrodzeniem brutto” proponuję po prostu traktować jako słowo slangowe które nie ma odniesienia do słowa brutto którego uczono nas w podstawówce. Jeszcze ciekawiej jest z księgą przychodów i rozchodów (PKPiR KPiR). Otóż (wyczytałem, wypytałem jednak nie mogę w to jeszcze uwierzyć) że jeżeli w wrześniu za wrzesień płacę pracownikowi 850zł to w październiku płacę ZUSy i podatki – prawie 500zł. Ale w KPiP zapisuje w kosztach coś innego – 1126zł w wrześniu a pozostałe 209zł w październiku. Zgodnie z wytycznymi w KPiR zapisuje koszty których jeszcze nie poniosłem – całe dwa dni zajęło mi zrozumienie tego czegoś i dalej nie rozumiem. Może po prostu jestem nadgorliwym pracodawcą i wynagrodzenie za wrzesień powinienem płacić w październiku – celem ułatwienia sobie podatków – sam już nie wiem i jestem skołowany. Żyję w kraju w którym “brutto” to nie jest prawdziwe brutto a “koszta” to nie prawdziwe koszta.